18-02-2016 KIBICUJEMY FAIR


KIBICUJEMY FAIR

         Zgodnie z zaplanowanymi 3 lata temu działaniami sportowo-wychowawczymi uczniom obu obecnych klas szóstych konsekwentnie wpajana jest miłość do stolicy, która jest im ukazywana z różnej perspektywy: jako miasto o bogatej historii, miasto bohaterskie /wręcz heroiczne/, miasto kultury i sztuki, przedwojenny tygiel narodów i kultur, miasto tolerancji, miasto przyjazne mieszkańcom i gościom, miasto sportowców, kuźnia talentów sportowych, miasto wielkich imprez sportowych, miasto sportowców grających fair i miasto kibiców bawiących się fair.

         Dziś skupmy się na omówieniu dotychczasowych działań związanych ze sportem. Nasze dzieci w 2013 roku miały okazję zwiedzić Muzeum Sportu i Turystyki w Centrum Olimpijskim w Warszawie. Tam uczestniczyły także w lekcji nt. ‘Fair play w życiu i sporcie’, dzięki której mogły lepiej zrozumieć znaczenie najważniejszej zasady zdrowej rywalizacji, poznać jej pierwowzory oraz sportowców i ich zachowania zgodne z tą zasadą. Na koniec lekcji dzieci stanęły przed bardzo trudnym /jak dla 4-klasistów/ zadaniem napisania treści apelu do sportowców o przestrzeganie zasad fair play. W muzeum przewodniczka pokazała dzieciom sprzęt sportowy, jakiego używali ich dziadkowie oraz sprzęt najnowszej technologii znanych gwiazd sportu /jak narty samego Adama Małysza, kostium pływacki Otylii Jędrzejczak z igrzysk w Atenach czy obuwie sportowe Marcina Gortata/. Uczniowie mogli obejrzeć medale z igrzysk olimpijskich zdobyte przez reprezentantów Polski oraz kajak, którym pływał Karol Wojtyła, dźwignąć prawdziwą oponę z bolidu F1, dotknąć pochodni olimpijskiej.    

         Następnie /w czerwcu 2014 roku/ zwiedzili Stadion Narodowy. Przekonali się, że jest on najnowocześniejszą areną wielofunkcyjną i jednym z najnowocześniejszych tego typu obiektów w Europie. Mieli okazję przejść drogą, którą przebywają piłkarze, zanim pojawią się na murawie boiska, zobaczyli, jak wygląda strefa zawodnicza, poznali zakamarki piłkarskiej szatni, weszli na płytę boiska, a następnie w pomeczowej sali konferencyjnej wczuli się w rolę piłkarzy. Na koniec weszli na punkt widokowy, skąd podziwiali wspaniali obiekt i jego piękne otoczenie.

         Kolejną areną sportową, którą zwiedziły dzieci, był Stadion Wojska Polskiego imienia Marszałka Józefa Piłsudskiego, potocznie nazywany stadionem Legii. Choć znacznie mniejszy od Narodowego /31 tysięcy miejsc/, wywołał prawdziwy entuzjazm wśród uczestników wycieczki. Bycie w przyszłości członkiem Klubu Piłkarskiego Legia jest marzeniem każdego chłopca i większości dziewczyn. Podobnie jak na Stadionie Narodowym także i tutaj uczniowie zwiedzili miejsca na co dzień niedostępne dla zwykłego śmiertelnika. Zajrzeli do szatni i salonów odnowy biologicznej piłkarzy, przeszli tunelem prowadzącym na murawę, zasiedli w boksach zawodników rezerwowych i trenerów. Podziwiali galerię portretów piłkarzy, którzy niegdyś grali w barwach Klubu Legii. Odczytali słowa marszałka Józefa Piłsudskiego: ‘Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo, zwyciężyć i spocząć na laurach – to klęska’. Z niezwykłą wnikliwością oglądali eksponaty wystawione w Muzeum Legii. I oczywiście w sklepie kibica długo zastanawiali się nad wyborem pamiątek.

         Od tamtej pory nasi uczniowie nieraz z entuzjazmem informowali swe wychowawczynie o tym, że mieli okazję być z rodzicami na jakieś wielkiej imprezie, która odbywała się na jednym lub drugim stadionie, lub że brali udział w jakimś biegu ulicznym bądź startowali w zawodach rozgrywanych na stadionie Drukarza w Parku Skaryszewskim, który na Saskiej Kępie sąsiaduje ze Stadionem Narodowym.

         Aby sprawdzić, czy ta trzyletnia edukacja sportowa przyniosła oczekiwane efekty, obie wychowawczynie postanowiły zabrać całą gromadkę na dużą międzynarodową imprezę. Wybór padł na mecz piłki siatkowej rozgrywanej w ramach Ligi Mistrzów. Walczyć miały drużyny PGE Skry Bełchatów i Ziraat Bankasi Ankara, a więc sportowcy z Polski i Turcji. Co prawda nie odbywał się on w Warszawie, a w Łodzi, ale dobrym kibicem trzeba być wszędzie – nie tylko w stolicy. Kibicować fair trzeba zawsze i wszędzie: i w szkole, i na wielkich stadionach naszej ojczyzny, i na ‘dzikich’ boiskach łąkowych, i w każdym zakątku wielkiego i ‘małego’ świata. Prawdziwy kibic jest kibicem niezależnie od czasu i miejsca. O tym wszystkim jeszcze raz przypomniały obie wychowawczynie na wspólnie zorganizowanej dzień przed wyjazdem godzinie wychowawczej, podczas której nauczycielka wf. pokazała uczniom przygotowaną przez siebie prezentację multimedialną ukazującą sylwetki trenerów i zawodników, którzy mieli wystąpić we wspomnianym meczu.

         Miał się on rozpocząć o godz. 18.00. Ponieważ uczniowie chcieli obserwować także rozgrzewkę, sprzed szkoły trzeba było wyruszyć już o 15.00. Nikt się nie spóźnił, więc /mimo kilometrowego korka mniej więcej w połowie drogi/ autokar szczęśliwie dojechał na czas. Atlas Arena w Łodzi wywarła na uczniach duże wrażenie. To nie jest tak duży obiekt jak Stadion Narodowy, ale również imponuje swą potężną bryłą. Ma pięć kondygnacji i może pomieścić niemal 14.000 widzów!

         Po zajęciu miejsc obowiązkowo trzeba było zaopatrzyć się w coś na ząb, przygotować klaskacze i odpowiednio nastroić głosy. Wszyscy więc nagradzali głośnymi okrzykami i oklaskami udane rozgrzewkowe podania i z niecierpliwością oczekiwali rozpoczęcia meczu. W końcu nastąpiła prezentacja sędziów, trenerów i zawodników. Pierwszy gwizdek i… zaczęło się istne szaleństwo walki o każdą piłkę, każdy punkt. Dzieciaki oczarowane patrzyły, jak zawodnicy pięknie się poruszają: wyskakują wysoko ponad siatkę, rzucają się na zakurzone boisko, by uratować trudną piłkę, serwują mocno i pewnie. Ich zgrabne sylwetki przykuwały uwagę. Komentator sportowy zagrzewał kibiców do aktywności: klaskania, śpiewania, wymachiwania rękami, klaskaczami, robienia fali meksykańskiej, nawet tańczenia! Zdzierał sobie gardło, byleby tylko rozpalić do czerwoności serca kibiców i tym samym pomóc zawodnikom Skry Bełchatów w odniesieniu zwycięstwa. Po pierwszym secie wygranym przez Skrę wydawało się, że jego trud przynosi zamierzone efekty. Jednak po drugim secie nastąpiło wielkie rozczarowanie – Ziraat wygrywa! Ale także i piękną grę przeciwnika trzeba nagrodzić serdecznymi brawami. Burza oklasków dla zwycięzcy drugiej części meczu i gra toczy się dalej…

         Teraz musiała nastąpić wielka mobilizacja wszystkich kibiców – inaczej Ankara poderwana do boju łatwym zwycięstwem w 2 secie zgarnie pozostałe punkty. Szaleństwo na trybunach! Fala za falą! Pieśń bojowa wydobywająca się z tysięcy gardeł! Olbrzymia żółto-czarna flaga wędrująca po trybunach w górę i w dół, w dół i w górę, i znów w górę i w dół! Dudnienie kotłów rozlegające się z siatkarskiej żylety! Wypieki na tysiącach twarzy! I… zwycięstwo w 3 secie! I… zwycięstwo w 4 secie! Wygrany mecz!!! Co za radość! Wszyscy rzucają się sobie w ramiona! Miła atmosfera trwa także podczas drogi powrotnej. O 23.00 rodzice czekają przed szkołą na swe dzieciaki i nadziwić się nie mogą, że o tak późnej porze jeszcze tyle w nich energii i życia. Gdyby przeżyli tego wieczoru to, co one, z pewnością by się nie dziwili.

         Obie wychowawczynie uszczęśliwione! Nie dość, że mecz cudowny, atmosfera niesamowita, to jeszcze ich podopieczni, niektórzy na co dzień niesamowicie rozbrykani i działający na granicy prawa szkolnego – tutaj dający jak najlepsze świadectwo swej kultury osobistej. Wspaniałe doświadczenie pedagogiczne. O to właśnie chodziło! Byle tak dalej! Rozwijajcie się nasi Kochani Uczniowie, nabierajcie doświadczenia, stawajcie się coraz mądrzejsi, a będzie Wam znacznie łatwiej iść przez życie w poszukiwaniu swego właściwego miejsca.  

         I to jest wielki atut tak zwanych lekcji wyjazdowych: wyjść z dziećmi z ciasnych szkolnych murów, pokazać im kawałek ojczystej ziemi, zanęcić i zachęcić do wędrowania i własnych poszukiwań, a z pewnością wyrosną na odważnych, ciekawych świata i życia ludzi.

Monika Karczmarzyk

Anna Raniszewska