12-06-2018 OD NIEPODLEGŁOŚCI DO SOLIDARNOŚCI


Temat, o którym mówi tytuł, przedstawię na przykładzie historii mojej rodziny.

 Mój prapradziadek Tomasz JANISZEWSKI

Urodził się w 1895r. w Kałuszynie, pod zaborem rosyjskim. Po  szkole podstawowej (wtedy nazywanej elementarną) ukończył Seminarium dla Nauczycieli Ludowych w Siennicy. Od września 1915 roku pracował jako nauczyciel w Kałuszynie. Dwa miesiące później przystąpił do Polskiej Organizacji Wojskowej (POW).Przyjął pseudonim „Zawilec”. Z czasem został komendantem kałuszyńskiej placówki, na którą składało się kilkanaście osób. W roku 1916 ukończył Szkołę Instruktorską POW, dzięki której rozszerzał swoje umiejętności wojskowe, a w 1917 Szkołę Podoficerską POW. W swoim rodzinnym mieście działał w Kole Sportowym, najpierw jako instruktor, a potem jako prezes. Uciekł do zaboru austriackiego, ponieważ groziło mu aresztowanie. Tam sprawował funkcję instruktora. W pamiętnym listopadzie 1918 roku, roku odzyskania niepodległości, uczestniczył w rozbrajaniu żołnierzy zaborcy. Nie zaprzestał służby w wojsku. W 1919 ukończył kurs oficerski. Brał udział w walkach o Lwów, Dyneburg (obecnie Łotwa) i Kijów. Mianowany został podporucznikiem Wojska Polskiego. Po zwycięskiej wojnie z bolszewikami, którzy napadli na nasz kraj, w 1922 wystąpił o przejście do rezerwy.  W tym samym roku w Warszawie podjął pracę jako nauczyciel. Uczestniczył w ćwiczeniach wojskowych. Awansowany na porucznika rezerwy. Aktywny w Związku Strzeleckim. W 1931 roku rozpoczął studia na Wydziale Geologii w Szkole Nauk Politycznych. Po ich ukończeniu został urzędnikiem państwowym. Co ciekawe, brał także udział w Kursie Wychowania Fizycznego oraz kursie gier i zabaw sportowych. Za działalność niepodległościową odznaczony został Medalem Niepodległości, Krzyżem POW i Odznaką Honorową „Orlęta”. W 1939 roku został zmobilizowany do wojska; ze swoim oddziałem udał się na wschód Polski, gdzie po 17. września, czyli dniu napaści Związku Sowieckiego, był wzięty do niewoli i więziony w obozie w Kozielsku. Zachował twardą postawę wobec najeźdźcy – nie dał się złamać w czasie przesłuchań. Zamordowany w Katyniu w 1940 roku. Sowieci winę za tę zbrodnię próbowali zrzucić na Niemców.  Do 1989 roku ta wersja obowiązywała w komunistycznej Polsce. Tomasz Janiszewski żonaty z Marią z Figurskich; miał z nią córkę Barbarę – moją prababcię, urodzoną w 1930 roku. Dekretem Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego w XI 2007 awansowany został do stopnia kapitana. W dniu 25 X 2011 przed Gimnazjum im. 6. Pułku Piechoty Legionów Józefa Piłsudskiego w Kałuszynie odsłonięto tablicę pamiątkową oraz zasadzono Dąb Pamięci ku Jego czci (dowiedzieliśmy się o tym dopiero w 2015 roku).

Moja praprababcia Maria JANISZEWSKA

Ur. w 1902 r., zmarła w 1967. Ukończyła polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Nauczycielka wielu pokoleń.  W czasie okupacji szukała sposobów, żeby utrzymać siebie i córkę Barbarę. Próbowała kilka razy szmuglować mięso ze wsi do stolicy, ale to zajęcie wydało jej się zbyt niebezpieczne, więc zajęła się... prowadzeniem tajnych kompletów, czyli nauczaniem w domach prywatnych. Zdarzyło się, że Niemcy dokonali przeszukania domu, w którym akurat prowadziła lekcję. Na szczęście  została powiadomiona przez dozorcę i zdążyła  rozdzielić   uczniów do sąsiednich mieszkań. 

Mój pradziadek  Czesław STAŃCZYK 

Ur. w 1930r., zmarł w 2009r. W 1969 został aresztowany za to, że „stawiał opór funkcjonariuszom Milicji Obywatelskiej”. Władze komunistyczne postanowiły na warszawskim Rakowcu odebrać połowę placu kościelnego, na którym miał być  zbudowany kościół. Uzasadniały to absolutną koniecznością umieszczenia w tym miejscu żłobka.  Protestujących aresztowano. Pradziadek, gdy dowiedział się o tym bezprawiu, wziął aparat fotograficzny i poszedł na miejsce wydarzeń. Nawet nie dotarł tam, gdyż dwóch tajniaków zawlokło go do milicyjnej Nyski. Rozprawa odbyła się w trybie natychmiastowym i zasądzono go na rok więzienia. Dopiero rewizja wyroku spowodowała skrócenie niesprawiedliwej kary.

 Mój dziadek  Piotr STAŃCZYK

Ur. w 1955r. W latach młodości czerpał wiadomości nt. sytuacji w Polsce z audycji „Radia Wolna Europa”. Jako student polonistyki Uniwersytetu  Warszawskiego, w 1976 roku, podpisał list protestacyjny dotyczący represjonowania robotników Radomia i Ursusa za uczestnictwo w demonstracjach przeciwko  dużym podwyżkom cen żywności. Od tego czasu datują się Jego pierwsze kontakty z opozycjonistami, pierwsze lektury: książek wydanych na Zachodzie i z czasem także publikacji ukazujących się w podziemiu. Brał udział w wykładach tzw. Uniwersytetu Latającego , które odbywały się w mieszkaniach prywatnych. W latach 1978-1979 prowadził punkt kolportażowy książek i czasopism wydawanych poza cenzurą. Rozprowadzał je w Klubie Inteligencji Katolickiej i na Uniwersytecie Warszawskim. Kilkakrotnie uczestniczył w składaniu „Biuletynu Informacyjnego KOR”. W latach 1979-1981 wraz z żoną Bożeną, a moją babcią,  składał książki wydawnictw: „Nowa” i „Krąg”. Uczestniczył w kursie sitodruku i od 1980-ego roku drukował  „Robotnika”, plakaty i broszurki wydawnictwa „Nowa 2”. Do druku tą metodą, oprócz farby drukarskiej rozcieńczonej benzyną lakową, stosował pastę „Komfort” używaną do prania. Wydruki pachniały nią na kilometr. Podobno inni drukarze, gdy zabrakło pasty (nie zawsze była w sklepach) przygotowywali...kisiel. W postaci niezmieszanej z farbą przydawał się im „na głoda”. Od kwietnia 1981 pracował w ogólnopolskim legalnym, choć kontrolowanym przez cenzurę, „Tygodniku Solidarność”. Najpierw jako adiustator, a potem dziennikarz działu społecznego. Wybuch stanu wojennego 13 grudnia 1981r. i związana z tym delegalizacja Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” postawiły Dziadka przed decyzją większego podziemnego zaangażowania. Był pomysłodawcą i wraz z innymi wykonawcą wywiezienia redakcyjnego kserografu. Na tym urządzeniu powielał ulotki, które redagował wraz  z kolegą. Był jednym z założycieli „Tygodnika Wojennego”. Do r. 1984 pełnił w nim funkcję redaktora, koordynatora ekipy drukarzy, a także drukarza, składacza i wydawcy „Biblioteki Tygodnika Wojennego”. Wraz z żoną i córką Magdaleną (moją mamą) brał udział w wielu demonstracjach podziemnej Solidarności. W latach 1985-1988 założył wydawnictwo „Adsum”. Był w nim: redaktorem, drukarzem, składaczem i kolporterem. W 1989 roku przed wyborami do Sejmu i Senatu, z ramienia Komitetu Obywatelskiego przy przewodniczącym NSZZ „Solidarność”, zajmował się koordynowaniem przygotowań wyborów w Poznaniu. Mój Dziadek został odznaczony: w 2001 r. odznaką Zasłużonego Działacza Kultury, a 10 lat później Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Według Dziadka takich rodzin jak moja, było wiele. Każdy, kto podjął decyzję zaangażowania się w konspirację, stanął przed pytaniem: „Czy gotów jestem zaryzykować i czy ważna jest dla mnie Ojczyzna ?” Dzięki temu, że mój prapradziadek, praprababcia, pradziadek, babcia i dziadek zdecydowali się zaryzykować, mieli swój wkład w odzyskaniu niepodległości, zachowaniu polskości i zadbaniu o  to, by wolne słowo mogło dotrzeć do jak największej rzeszy ludzi. Dzięki ich wysiłkom dzisiaj żyjemy w wolnym kraju.

 Michał Pawlica- uczeń klasy VI a

Ewelina Wasiluk-koordynator projektu: Spotkania z historią w naszej ,,małej Ojczyźnie”